czwartek, 4 lipca 2013

Rozdział 2

Uciekaliśmy biegnąc w dół ulicy, staraliśmy się być niedostrzeżeni przez policję. Taa, to nie wyszło najlepiej. Byłam totalnie wykończona, nie mogłam powstrzymać się od krzyku z bólu gdy poczułam strzał w kostkę. Niall natychmiast zareagował i wziął mnie na ręce w totalnie ślubnym stylu i kontynuował ucieczkę. Syreny policyjne za nami sprawiły, że podskoczyłam. Rozległo się wołanie.
- Horan! Wiemy, że to ty! Przestań uciekać.
- Cholera.- Niall zaklął pod nosem. Myślę, że nawet nie chciałam wiedzieć skąd oni go znają, ale w sumie nie byłam zaskoczona, że ktoś taki jak Niall ma coś do czynienia z policją. Nie jestem pewna jak długo wyobrażał on sobie uciekać przed policyjnym wozem ze mną na rękach, ale kierował się dół ulicy. Niedługo moje rozmyślenia zostały rozwiane gdy Niall skręcił na jakieś podwórze. Słyszałam, że policja woła za nim, ale to nic nie dawało. Niall pokonał jeszcze kawałek drogi zanim posadził mnie przy jakimś drewnianym płocie. Jestem prawie pewna, że jesteśmy w ogrodzie. Oh, super. Niall nie powiedział niczego, ale pochylił się nad moją nogą i zacząć oglądać moją ranną kostkę.
- Hm, nie sądzę by to było coś poważnego.
- Dzięki, to wspaniale.- powiedziałam raczej niegrzecznie.
- Hej, myślę, że nie musisz być taka niemiła. Uratowałem twój tyłek, drugi raz!- Westchnęłam.
- Dziękuję.- Wybełkotałam. Zaśmiał się i zatrzymał wzrok na mnie.
- Jak ci policjanci poznali cię?- Zapytałam. Spojrzenie Niall'a wróciło na ziemię.
- To nie jest moja pierwsza ucieczka przed policją. Bez obaw, nie zamordowałem nikogo. Zostałem przyłapany na kradzieży i jak paliłem to gówno. Kiedy skończył mówić kiwnęłam głową, a jego wzrok wrócił na mnie. . Poczułam jak znowu się porusza.
- Myślałam, że jesteśmy bezpieczni.- Powiedziałam po tym gdy mnie pocałował. Zaśmiał się i pomógł mi wstać. Oplótł mnie swoim ramieniem w talii podczas naszej wędrówki do ławki. Zanim usiadłam na niej on zadzwonił do przyjaciela by nas odwiózł. Wkrótce samochód, który wyglądał jak stary rupieć podjechał po nas i Niall pchnął mnie lekko. Byłam zmuszona wsiąść do samochodu z obcym. Samochód był pełen. Niall i jakiś obcy człowiek siedział obok mnie, ktoś siedział również na miejscu pasażera obok kierowcy. Dość oczywiste jest, że siedzi też ktoś na miejscu kierowcy.


- Cześć piękna.- powiedział facet obok mnie. Jest wyraźnie na haju, a jego przekrwione oczy mierzą mnie z góry do dołu.
- Hej Jeff, może po prostu zostawisz ją dziś u mnie w domu.- powiedział do kierowcy i położył rękę na moim udzie. Zanim zdążyłam cokolwiek zrobić Niall strzepnął jego rękę z mojego uda.
-Łapy przy sobie.- Warknął. Czuję, że jego ciało się napięło. 
- Spoko, nie wiedziałem, że ona jest twoja Horan.
- Nie jestem.- mówię za siebie.
- O ty- powiedział znowu ten koleś zastępując rękę na moim udzie.
- Powiedziałem ręce przy sobie.- Głos Niall'a jest ostry jak lód. 
- Nie chciałbym zrobić mu tego co zrobił Elliot.- ostrzegł facet w fotelu pasażera. Elliot podniósł ręce w obronnym geście i przewrócił oczami. 
- Ja po prostu staram się dobrze bawić.
- Nie z nią.- odrzekł Niall przez zaciśnięte zęby. Elliot zaśmiał się tylko. Czułam ramię Niall'a, które owinęło się wokół mojej talii. Sądzę, że w ciemno wybrałabym rękę Niall'a na moim udzie, która mogłaby mnie macać każdego dnia. Wreszcie dotarliśmy do domu i Niall pomógł mi wysiąść. Dopiero gdy jego przyjaciele odjechali zdałam sobie sprawę, że to jest prawdopodobnie jego dom. Moje stopy stało twardo na ziemi. 
- Idziesz?- Zapytał. Zaprzeczyłam głową. 
- Nie pójdę do twojego domu.- Powiedziałam starając się zrobić krok do tyłu. 
- Lillie, chodź do tego pieprzonego domu.- Powiedział surowo. Pomimo jego ostrego tonu nadal stałam w miejscu. 
- Albo pójdziesz sama, albo ci pomogę.- nadal nie ustąpiłam. Podszedł do mnie i wziął mnie na ręce kierując się do domu, próbowałam się wyrwać. Byłam na przegranej pozycji gdyż nie wiele mogłam zrobić ze spuchniętą kostką. Posadził mnie na kanapie, a później zakluczył drzwi. Zaczęła ogarniać mnie panika gdy dotarło do mnie, że jestem zamknięta w jego domu. Super.
- Zostań.- Powiedział do mnie i udał się do swojego pokoju. Oczywiście nie posłuchałam go. Zamiast tego podniosłam się i zbliżyłam się do okna. Próbowałam je podnieść, ale nie ustąpiło. To jest dokładnie to czego chciałam. Usłyszałam, że Niall wraca, więc szybko wróciłam na kanapę. Jestem straszną niezdarą i potknęłam się o własną stopę i upadłam. Znowu. Niall ruszył w moją stronę i podniósł mnie ponownie. 
- Cholera, Lillie, powiedziałem ci zostań na miejscu.- powiedział mi do ucha. Posadził mnie kanapie i wręczył mi jakieś ubrania. 
- Załóż to. 
- Nie zostaję tu. 
- Załóż to Lillie. 
- Nie!- wykrzyczałam. 
- Jeśli tego nie założysz, ja cię ubiorę.- powiedział uśmiechając się. Obrzuciłam go spojrzeniem, ale zabrałam rzeczy z jego ręki i udałam się do łazienki. Zamknęłam się na klucz zanim zaczęłam się przebierać w rzeczy Niall'a. Wyszłam do niego, a on opierał się o ramę drzwi co sprawiło, że podskoczyłam.
- Jezu, przestraszyłeś mnie.- syknęłam. Zaśmiał się. 
- Przepraszam kochanie, wiesz wyglądasz naprawdę zgrabnie w moich ubraniach. Zmroziłam go wzrokiem, wyminęłam i ponownie ruszyłam w stronę kanapy. Gdyby mnie tu przetrzymywał nie mam zamiaru dać mu się zbliżyć do mnie. Wtuliłam się w kanapę, ale znów byłam czujna gdy ktoś stanął nade mną. Niall. 
- Ty śpisz w łóżku.- ogłosił.
- Nie. - powiedziałam jak uparte dziecko. 
- Nie daję ci wyboru.- powiedział to przewieszając mnie delikatnie przez ramie i zaniósł mnie do sypialni. Krzyczałam, żeby postawił mnie na ziemi, ale najwyraźniej to nie działało. Położył mnie na łóżko i tak szybko jak próbowałam stamtąd uciec owinął mnie swoim ramieniem i położył obok mnie, więc nie mogłam wstać. Leżeliśmy razem wtuleni. 
- Nie możesz mnie tu trzymać- warknęłam.
- Mogę, ale tego nie zrobię... nie na zawsze tak czy inaczej.- Znowu próbowałam się wyrwać, ale jego uścisk tylko się zacieśnił. W końcu skończyłam walczyć i poddałam się z irytacją. Zaczęłam robić się zmęczona. 
- Do zobaczenia rano, księżniczko.- powiedział Niall przed zaśnięciem. Ja z drugiej strony nie mogłam zasnąć. Leżałam w ramionach obcego chłopaka, zamknięta w jego domu i ubrana w jego ciuchy. Mój umysł gnał milion kilometrów na godzinę dopóki nie mogłam utrzymać moich oczu otwartych. Powoli zaczęłam odpływać z dziwnymi myślami w głowie. Nie sądzę bym była w stanie uciec od niego. Nie jestem pewna, czy chcę.

wtorek, 25 czerwca 2013

Rozdział 1

Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. To moje pierwsze tłumaczenie, ale się staram. Miłego czytania:-) 



To wszystko zaczęło się pewnej nocy na imprezie urodzinowej mojej przyjaciółki. Okej, tak naprawdę ona nie była moją przyjaciółką. Była kimś z kim pracowałam. Więc, osoba z którą pracowałam zaprosiła mnie na imprezę. Na początku wcale nie chciałam pójść, ale w końcu się jakoś przekonałam. Z początku impreza była fajna, wszyscy dobrze się bawili, śmiali się i pili wszystkie te rzeczy. Tak było do czasu gdy wyszliśmy na dwór do ogniska. Wszyscy byli kompletnie zatraceni przez ten czas. Byłam pijana, ale nie zbyt pijana. Trzeźwa na tyle by wiedzieć co się dzieje, ale pijana na tyle by dać się objąć kompletnie obcej osobie. 
-Cześć kochanie- powiedział niewyraźnie- co ty na to, żebyśmy poszli do domu i pokażę ci chwilę ze swojego życia?- to nie było pytanie. To pozwoliło wytrzeźwieć mi na tyle, aby wiedzieć, że to nie było dobre.
-Umm, nie- odpowiedziałam i ruszyłam w kierunku domu. Naprawdę nie chciałam tu być dłużej. Miałam złe przeczucie, nie mogłam zostać. Przed wejściem do środka pomieszczenia poczułam dwie, zimne dłonie, które obróciły mnie. Twarz kolesia, który chciał zabrać mnie do domu spotkała mnie. Teraz na serio chciałam uciec.
-Dalej kochanie, nie bądź taka. Mogę sprawić, że poczujesz się dobrze.- Wyszeptał ostatnią część. 
-Powiedziała, nie- wyrzuciłam próbując się od niego odwrócić. Zauważył to jednak, zacisnął mocno zęby.
-Nie musisz być taką dziwką- Zacisnął uścisk na moim przedramieniu.
-Zostaw mnie w spokoju- powiedziałam przez zaciśnięte zęby tak bardzo chciałam się wydostać. Oparł się o drzwi, a jego twarz z znalazła się niebezpiecznie blisko mojej. Zapach alkoholu bijący od niego przyprawiał mnie i mdłości. Założył kosmyk moich włosów za ucho i pogłaskał mnie po policzku. 
-Mogę powiedzieć, że będziesz wyzwaniem- wyszeptał. Próbowałam uwolnić się z jego uścisku, ale to nie działało. Przywarł mnie znowu do drzwi, a ja załkałam głośno.
-To nie jest wykorzystywanie laleczko. Po prostu pozwól się temu wydarzyć.- Zaczęłam płakać. 
-Daj mi spokój! Pomocy! Niech mi ktoś pomoże! Pomoc...- Zostałam uciszona przez palący ból na mojej twarzy. Uderzył mnie. Mocno. Załkałam ponownie, a on zaczął się śmiać. Po tym zaczął niechlujnie obcałowywać mą twarz. 
-Odejdź. Proszę, nie... - Mój głos łamał się przy każdym słowie.
 Nagle mężczyzna przede mną zniknął, a jego miejsce zajęła inna postać. Nie mogę powiedzieć jak on wyglądał, gdyż stał plecami do mnie, ale stał jakby chciał mnie chronić. Mężczyzna wstał i popatrzył na mojego bohatera. 
-Odejdź.- Postać przede mną warknęła.
-My się po prostu bawiliśmy kolego.
-Nie brzmiało jakbyście się dobrze bawili.
-Taa, ponieważ ona jest dziwką.- Mężczyzna staje się niewyraźny. W jednym momencie postać wymierza cios pięścią w twarz obcego mężczyzny.
-Powiedziałem odejdź.- Mężczyzna nie spierał się. Odszedł trzymając się za bolącą szczękę. Postać obróciła się przodem do mnie i mogłam go lepiej zobaczyć. Brudne, blond włosy, dużo tatuaży i głębokie, niebieskie oczy. Był przystojny i dobrze zbudowany. 
-Wszystko w porządku?- Jego głos był nadal szorstki, ale dodał mi trochę otuchy. Przytaknęłam głową.
-Dziękuję.- On również przytaknął głową i zaoferował mi swoją dłoń. Popatrzyłam na nią przez chwilę.
-Dopiero co uratowałem cię od gwałciciela, myślisz, że ja mógłbym ci to teraz zrobić?
-Możesz być seryjnym mordercą-. Zaśmiał się na to.
-Gdybym był seryjnym mordercą, już byś nie żyła.- Podniósł brwi. Westchnęłam i złapałam go za rękę. Wprowadził mnie do środka i zaprowadził do kanapy.
-Tak w ogóle, jestem Niall- powiedział sięgając po piwo.
-Lillie- odpowiedziałam . Uśmiechnął się i zajął miejsce obok mnie.
-Piękne imię dla pięknej dziewczyny.- Powiedział i położył rękę na moim udzie. Gdy tylko to zrobił strzepnęłam jego rękę.
-Myślałam, że nie jesteś taki jak on.- splunęłam. 
-Nie jestem. Ja jestem bardziej czarujący.- Uśmiechnął się. Odchrząknęłam i odsunęłam się bardziej od niego. 
-Więc, co sprowadza cię na imprezę jak ta?- zapytał przysuwając się bliżej.
-Koleżanka z pracy zaprosiła mnie. - odpowiedziałam nie zważając na jego gierkę. Nie chciałam grać. 
-Nie wygląda jakby to był twój rodzaj imprez.
-Co to ma znaczyć?
-Spokojnie księżniczko. Chodziło mi o to, że nie wyglądasz jakbyś ćpała już od 12 roku życia.- rzekł i założył ręce w obronnym geście. 
-Oh, a ty wyglądasz. - Spojrzał w dół na swoje stopu gdy usłyszał mój sarkastyczny komentarz.
-Być może- Powiedział gorzko. Zaczęłam bawić się palcami, nie chciałam zabrzmieć jak suka.
-Przepraszam, ja po prostu nie znam tutaj nikogo i...- Zamarłam. Jego zimne oczy spotkały moje. Na zewnątrz wyglądał niegrzecznie, ale odkryłam to ciepło w środku. 
-Możemy się poznać.- Uśmiechnął się i założył kosmyk moich włosów za ucho. Pochylił się, był niecały centymetr od moich ust. Naprawdę próbował mnie pocałować? Dopiero co się spotkaliśmy! Z jakiegoś powodu moje ciało nie chciało współpracować. Pochyliłam się również. Tuż przed tym gdy nasze usta miały się spotkać rozległ się głośny dźwięk syren na zewnątrz. Odskoczyliśmy od siebie, Niall stał nade mną. Blokował mnie od hałasu. To wyglądało jakby chciał ochronić mnie. Nie mogłam tego dostać. Dopiero co się spotkaliśmy. To jet niemożliwe by miał takie uczucia względem mnie. Nagle rozległ się głośny krzyk za drzwiami.
-POLICJA!
Niall i ja popatrzeliśmy na siebie, dało się słyszeć jakieś przekleństwa. Oboje wiedzieliśmy, że na imprezie były narkotyki. Niall chwycił mnie za rękę i podniósł z kanapy. 
-Musimy się stąd wydostać.- Powiedział ściskają moją dłoń i prowadząc mnie za sobą.

I jak wrażenia po pierwszym rozdziale? :)

WSTEP

                                                                            Witam.
Na wstępie kilka słów o tym dlaczego postanowiłam utworzyć tego bloga. Otóż, jak pewnie większość z Was jestem regularną czytelniczką wszelkich fanficów itp. rzeczy. Czytam zarówno te polskie jak i angielskie.Wiele razy spotykałam się z opinią, że niejaki fanfic o tajemniczym tytule "Dark" jest godny polecenia, ba ! że to nawet takie Directionerskie "must have". Zbierałam się do czytania i zbierałam, ale jakoś się nie zanosiło, aż w końcu pewnego razu natknęłam się na youtube na tzw. trailer tego opowiadania i zamurowało mnie... Wtedy było już wiadome, że noc mam nie przespaną i tak też się stało. Ta historia pochłonęła mnie całkowicie. Mam nadzieję, że Wam również się spodoba, ponieważ postanowiłam ją przetłumaczyć na nasz ojczysty język :) Żeby Was nieco bardziej zachęcić prezentuję jeden z najlepszych wg mnie (bo jest ich na prawdę masa) "zwiastunów"fanfiction pt. "Dark"





Jak się już pewnie domyśliliście JA NIE JESTEM AUTORKĄ TEGO OPOWIADANIA. Postaram się jedynie przetłumaczyć je Wam i obiecuję, że dołożę do tego wszelkich starań, żeby zachowało swoją pierwotną magię. Nie pozostaje mi nic innego, jak zaprezentować Wam pierwsze polskie tłumaczenie "DARK - Niall Horan Fanfiction". Miłego czytania. 
UWAGA AUTORA: MATERIAŁ W TYM FANFICTION JEST NIEODPOWIEDNI DLA CZYTELNIKÓW PONIŻEJ 17. ROKU ŻYCIA. MUSICIE WIEDZIEĆ, ŻE W ŻADEN SPOSÓB NIE POCHWALAM I NIE NAMAWIAM DO TEGO TYPU ZWIĄZKÓW. TO OPOWIADANIE JEST PISANE W CELACH CZYSTO ROZRYWKOWYCH. GŁÓWNA POSTAĆ W TEJ HISTORII NIE MA ŻADNEGO ODZWIERCIEDLENIA W RZECZYWISTEJ POSTACI NIALL'A HORAN'A, OPRÓCZ WYGLĄDU.