- Horan! Wiemy, że to ty! Przestań uciekać.
- Cholera.- Niall zaklął pod nosem. Myślę, że nawet nie chciałam wiedzieć skąd oni go znają, ale w sumie nie byłam zaskoczona, że ktoś taki jak Niall ma coś do czynienia z policją. Nie jestem pewna jak długo wyobrażał on sobie uciekać przed policyjnym wozem ze mną na rękach, ale kierował się dół ulicy. Niedługo moje rozmyślenia zostały rozwiane gdy Niall skręcił na jakieś podwórze. Słyszałam, że policja woła za nim, ale to nic nie dawało. Niall pokonał jeszcze kawałek drogi zanim posadził mnie przy jakimś drewnianym płocie. Jestem prawie pewna, że jesteśmy w ogrodzie. Oh, super. Niall nie powiedział niczego, ale pochylił się nad moją nogą i zacząć oglądać moją ranną kostkę.
- Hm, nie sądzę by to było coś poważnego.
- Dzięki, to wspaniale.- powiedziałam raczej niegrzecznie.
- Hej, myślę, że nie musisz być taka niemiła. Uratowałem twój tyłek, drugi raz!- Westchnęłam.
- Dziękuję.- Wybełkotałam. Zaśmiał się i zatrzymał wzrok na mnie.
- Jak ci policjanci poznali cię?- Zapytałam. Spojrzenie Niall'a wróciło na ziemię.
- To nie jest moja pierwsza ucieczka przed policją. Bez obaw, nie zamordowałem nikogo. Zostałem przyłapany na kradzieży i jak paliłem to gówno. Kiedy skończył mówić kiwnęłam głową, a jego wzrok wrócił na mnie. . Poczułam jak znowu się porusza.
- Myślałam, że jesteśmy bezpieczni.- Powiedziałam po tym gdy mnie pocałował. Zaśmiał się i pomógł mi wstać. Oplótł mnie swoim ramieniem w talii podczas naszej wędrówki do ławki. Zanim usiadłam na niej on zadzwonił do przyjaciela by nas odwiózł. Wkrótce samochód, który wyglądał jak stary rupieć podjechał po nas i Niall pchnął mnie lekko. Byłam zmuszona wsiąść do samochodu z obcym. Samochód był pełen. Niall i jakiś obcy człowiek siedział obok mnie, ktoś siedział również na miejscu pasażera obok kierowcy. Dość oczywiste jest, że siedzi też ktoś na miejscu kierowcy.
- Cześć piękna.- powiedział facet obok mnie. Jest wyraźnie na haju, a jego przekrwione oczy mierzą mnie z góry do dołu.
- Hej Jeff, może po prostu zostawisz ją dziś u mnie w domu.- powiedział do kierowcy i położył rękę na moim udzie. Zanim zdążyłam cokolwiek zrobić Niall strzepnął jego rękę z mojego uda.
-Łapy przy sobie.- Warknął. Czuję, że jego ciało się napięło.
- Spoko, nie wiedziałem, że ona jest twoja Horan.
- Nie jestem.- mówię za siebie.
- O ty- powiedział znowu ten koleś zastępując rękę na moim udzie.
- Powiedziałem ręce przy sobie.- Głos Niall'a jest ostry jak lód.
- Nie chciałbym zrobić mu tego co zrobił Elliot.- ostrzegł facet w fotelu pasażera. Elliot podniósł ręce w obronnym geście i przewrócił oczami.
- Ja po prostu staram się dobrze bawić.
- Nie z nią.- odrzekł Niall przez zaciśnięte zęby. Elliot zaśmiał się tylko. Czułam ramię Niall'a, które owinęło się wokół mojej talii. Sądzę, że w ciemno wybrałabym rękę Niall'a na moim udzie, która mogłaby mnie macać każdego dnia. Wreszcie dotarliśmy do domu i Niall pomógł mi wysiąść. Dopiero gdy jego przyjaciele odjechali zdałam sobie sprawę, że to jest prawdopodobnie jego dom. Moje stopy stało twardo na ziemi.
- Idziesz?- Zapytał. Zaprzeczyłam głową.
- Nie pójdę do twojego domu.- Powiedziałam starając się zrobić krok do tyłu.
- Lillie, chodź do tego pieprzonego domu.- Powiedział surowo. Pomimo jego ostrego tonu nadal stałam w miejscu.
- Albo pójdziesz sama, albo ci pomogę.- nadal nie ustąpiłam. Podszedł do mnie i wziął mnie na ręce kierując się do domu, próbowałam się wyrwać. Byłam na przegranej pozycji gdyż nie wiele mogłam zrobić ze spuchniętą kostką. Posadził mnie na kanapie, a później zakluczył drzwi. Zaczęła ogarniać mnie panika gdy dotarło do mnie, że jestem zamknięta w jego domu. Super.
- Zostań.- Powiedział do mnie i udał się do swojego pokoju. Oczywiście nie posłuchałam go. Zamiast tego podniosłam się i zbliżyłam się do okna. Próbowałam je podnieść, ale nie ustąpiło. To jest dokładnie to czego chciałam. Usłyszałam, że Niall wraca, więc szybko wróciłam na kanapę. Jestem straszną niezdarą i potknęłam się o własną stopę i upadłam. Znowu. Niall ruszył w moją stronę i podniósł mnie ponownie.
- Cholera, Lillie, powiedziałem ci zostań na miejscu.- powiedział mi do ucha. Posadził mnie kanapie i wręczył mi jakieś ubrania.
- Załóż to.
- Nie zostaję tu.
- Załóż to Lillie.
- Nie!- wykrzyczałam.
- Jeśli tego nie założysz, ja cię ubiorę.- powiedział uśmiechając się. Obrzuciłam go spojrzeniem, ale zabrałam rzeczy z jego ręki i udałam się do łazienki. Zamknęłam się na klucz zanim zaczęłam się przebierać w rzeczy Niall'a. Wyszłam do niego, a on opierał się o ramę drzwi co sprawiło, że podskoczyłam.
- Jezu, przestraszyłeś mnie.- syknęłam. Zaśmiał się.
- Przepraszam kochanie, wiesz wyglądasz naprawdę zgrabnie w moich ubraniach. Zmroziłam go wzrokiem, wyminęłam i ponownie ruszyłam w stronę kanapy. Gdyby mnie tu przetrzymywał nie mam zamiaru dać mu się zbliżyć do mnie. Wtuliłam się w kanapę, ale znów byłam czujna gdy ktoś stanął nade mną. Niall.
- Ty śpisz w łóżku.- ogłosił.
- Nie. - powiedziałam jak uparte dziecko.
- Nie daję ci wyboru.- powiedział to przewieszając mnie delikatnie przez ramie i zaniósł mnie do sypialni. Krzyczałam, żeby postawił mnie na ziemi, ale najwyraźniej to nie działało. Położył mnie na łóżko i tak szybko jak próbowałam stamtąd uciec owinął mnie swoim ramieniem i położył obok mnie, więc nie mogłam wstać. Leżeliśmy razem wtuleni.
- Nie możesz mnie tu trzymać- warknęłam.
- Mogę, ale tego nie zrobię... nie na zawsze tak czy inaczej.- Znowu próbowałam się wyrwać, ale jego uścisk tylko się zacieśnił. W końcu skończyłam walczyć i poddałam się z irytacją. Zaczęłam robić się zmęczona.
- Do zobaczenia rano, księżniczko.- powiedział Niall przed zaśnięciem. Ja z drugiej strony nie mogłam zasnąć. Leżałam w ramionach obcego chłopaka, zamknięta w jego domu i ubrana w jego ciuchy. Mój umysł gnał milion kilometrów na godzinę dopóki nie mogłam utrzymać moich oczu otwartych. Powoli zaczęłam odpływać z dziwnymi myślami w głowie. Nie sądzę bym była w stanie uciec od niego. Nie jestem pewna, czy chcę.
- Hej Jeff, może po prostu zostawisz ją dziś u mnie w domu.- powiedział do kierowcy i położył rękę na moim udzie. Zanim zdążyłam cokolwiek zrobić Niall strzepnął jego rękę z mojego uda.
-Łapy przy sobie.- Warknął. Czuję, że jego ciało się napięło.
- Spoko, nie wiedziałem, że ona jest twoja Horan.
- Nie jestem.- mówię za siebie.
- O ty- powiedział znowu ten koleś zastępując rękę na moim udzie.
- Powiedziałem ręce przy sobie.- Głos Niall'a jest ostry jak lód.
- Nie chciałbym zrobić mu tego co zrobił Elliot.- ostrzegł facet w fotelu pasażera. Elliot podniósł ręce w obronnym geście i przewrócił oczami.
- Ja po prostu staram się dobrze bawić.
- Nie z nią.- odrzekł Niall przez zaciśnięte zęby. Elliot zaśmiał się tylko. Czułam ramię Niall'a, które owinęło się wokół mojej talii. Sądzę, że w ciemno wybrałabym rękę Niall'a na moim udzie, która mogłaby mnie macać każdego dnia. Wreszcie dotarliśmy do domu i Niall pomógł mi wysiąść. Dopiero gdy jego przyjaciele odjechali zdałam sobie sprawę, że to jest prawdopodobnie jego dom. Moje stopy stało twardo na ziemi.
- Idziesz?- Zapytał. Zaprzeczyłam głową.
- Nie pójdę do twojego domu.- Powiedziałam starając się zrobić krok do tyłu.
- Lillie, chodź do tego pieprzonego domu.- Powiedział surowo. Pomimo jego ostrego tonu nadal stałam w miejscu.
- Albo pójdziesz sama, albo ci pomogę.- nadal nie ustąpiłam. Podszedł do mnie i wziął mnie na ręce kierując się do domu, próbowałam się wyrwać. Byłam na przegranej pozycji gdyż nie wiele mogłam zrobić ze spuchniętą kostką. Posadził mnie na kanapie, a później zakluczył drzwi. Zaczęła ogarniać mnie panika gdy dotarło do mnie, że jestem zamknięta w jego domu. Super.
- Zostań.- Powiedział do mnie i udał się do swojego pokoju. Oczywiście nie posłuchałam go. Zamiast tego podniosłam się i zbliżyłam się do okna. Próbowałam je podnieść, ale nie ustąpiło. To jest dokładnie to czego chciałam. Usłyszałam, że Niall wraca, więc szybko wróciłam na kanapę. Jestem straszną niezdarą i potknęłam się o własną stopę i upadłam. Znowu. Niall ruszył w moją stronę i podniósł mnie ponownie.
- Cholera, Lillie, powiedziałem ci zostań na miejscu.- powiedział mi do ucha. Posadził mnie kanapie i wręczył mi jakieś ubrania.
- Załóż to.
- Nie zostaję tu.
- Załóż to Lillie.
- Nie!- wykrzyczałam.
- Jeśli tego nie założysz, ja cię ubiorę.- powiedział uśmiechając się. Obrzuciłam go spojrzeniem, ale zabrałam rzeczy z jego ręki i udałam się do łazienki. Zamknęłam się na klucz zanim zaczęłam się przebierać w rzeczy Niall'a. Wyszłam do niego, a on opierał się o ramę drzwi co sprawiło, że podskoczyłam.
- Jezu, przestraszyłeś mnie.- syknęłam. Zaśmiał się.
- Przepraszam kochanie, wiesz wyglądasz naprawdę zgrabnie w moich ubraniach. Zmroziłam go wzrokiem, wyminęłam i ponownie ruszyłam w stronę kanapy. Gdyby mnie tu przetrzymywał nie mam zamiaru dać mu się zbliżyć do mnie. Wtuliłam się w kanapę, ale znów byłam czujna gdy ktoś stanął nade mną. Niall.
- Ty śpisz w łóżku.- ogłosił.
- Nie. - powiedziałam jak uparte dziecko.
- Nie daję ci wyboru.- powiedział to przewieszając mnie delikatnie przez ramie i zaniósł mnie do sypialni. Krzyczałam, żeby postawił mnie na ziemi, ale najwyraźniej to nie działało. Położył mnie na łóżko i tak szybko jak próbowałam stamtąd uciec owinął mnie swoim ramieniem i położył obok mnie, więc nie mogłam wstać. Leżeliśmy razem wtuleni.
- Nie możesz mnie tu trzymać- warknęłam.
- Mogę, ale tego nie zrobię... nie na zawsze tak czy inaczej.- Znowu próbowałam się wyrwać, ale jego uścisk tylko się zacieśnił. W końcu skończyłam walczyć i poddałam się z irytacją. Zaczęłam robić się zmęczona.
- Do zobaczenia rano, księżniczko.- powiedział Niall przed zaśnięciem. Ja z drugiej strony nie mogłam zasnąć. Leżałam w ramionach obcego chłopaka, zamknięta w jego domu i ubrana w jego ciuchy. Mój umysł gnał milion kilometrów na godzinę dopóki nie mogłam utrzymać moich oczu otwartych. Powoli zaczęłam odpływać z dziwnymi myślami w głowie. Nie sądzę bym była w stanie uciec od niego. Nie jestem pewna, czy chcę.